..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia

 

 

 

 

 

 

 

KONWENTY

 >SZUKAJ


>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago


Valinor Panic!


Odcinek 11



Biegła bardzo długo, miotana szarpiącym ją bólem, wściekłością, żalem i niewypowiedzianą samotnością. Łzy sprawiały, że nie widziała dobrze drogi i kiedy wbiegła do lasu, gałęzie smagały ją po twarzy. Nie zwracała na to uwagi. Biegła dalej, na oślep. Pora Zmieszania Świateł minęła, a ona nie zatrzymywała się. Chciała zmęczyć się tak bardzo, aby nie być w stanie myśleć ani czuć, gotowa zabić każdego, kto teraz usiłowałby ją zatrzymać.
Ale nie zabiła.
- Elindil - Aule powiedział spokojnie, zjawiając się koło niej niczym duch. Zatrzymała się zdyszana, czy dlatego, że na jej drodze i tak wyrosło ogromne drzewo, czy dlatego, że głos Valara był tak przepełniony współczuciem i zrozumieniem, że coś w niej pękło. Padła na ścieżkę dysząc ze zmęczenia i cała się trzęsła. Jej myśli i ból tak wrzały, że nie musiała nic mówić a Mistrz o nic nie pytał. Powiedział za to coś, co sprawiło, że gdzieś głęboko, na samym dnie serca, poczuła ulgę.
- Elindil, tobie, Noldorce, wydaje się, że odkąd tu przybyłaś, upłynęło wiele czasu. Dla nas, Valarów jednak, to jak kilka dni. A może kilka chwil. My żyjemy we własnym czasie i świecie, a nieraz poza nim. Wam, Pierworodnym, trudno jest to zrozumieć. Czasem jesteście tak porywczy i niecierpliwi, że nie przestajecie nas ciągle zdumiewać. Może dlatego też wydajecie się nam tacy niezwykli. Ten czas jest niezwykły. A Wielka Muzyka nabiera tempa. Kiedyś narodzą się inne Dzieci Eru, których czas na Ardzie będzie jeszcze krótszy. Ale teraz musisz pamiętać o tym, co ci rzekłem. Pamiętaj, Elindil. Twój miesiąc, rok, wiele lat, może być dla niej tylko chwilą. A chwila to za mało na wielkie zmiany. Wiesz, o czym mówię. Pamiętaj o tym Elindil i bądź cierpliwa. Nade wszystko, bądź cierpliwa.
Elindil usłuchała. Nie wiedziała, czy te słowa miały dać jej nadzieję, czy tylko przynieść ulgę. Ale jakoś żyła dalej. Tamtej nocy powróciła do komnaty, padając ze zmęczenia i zastała tam Amarie całą we łzach. Wiedziała, że miało to związek z tym, że Eonwe przestał pojawiać się na próbach chóru - mówiono, że zamieszkał na szczycie Taniquetilu.
Teraz rozumiały się jak nigdy przedtem. Opiekuńczo objęła ją ramieniem, nic nie mówiąc. Jej vanyarska przyjaciółka nie miała nigdy nawet cienia tego, co otrzymała ona, Elindil. I choć teraz prawie, że życzyła sobie nigdy nie spotkać Vardy i nie czuć tego, co czuła, współczuła Amarie tak bardzo, że owo współczucie pozwoliło jej zapomnieć o własnej samotności. Siedziała z nią do rana i pocieszała, jak umiała, aż obie usnęły z wyczerpania i przespały cały następny dzień, nie zważając na świadomość, jak Aranwe nie lubił nieobecności.
Przez następne miesiące obydwie zajęły się nauką. Tym bardziej, że zajęcia się zmieniły. Powrócił Finwe a wraz z nim obrabianie drewna, czasami pojawiał się Aule i opowiadał im historie początków Ardy, z czego potem odpytywał ich Aranwe. Nieoczekiwanie Elindil została poproszona o poprowadzenie konkursu łuczniczego. Nie wiedziała, ile w tym było inicjatywy Aulego, niemniej przygotowanie uczestników pochłaniało ją od rana do nocy, gdyż przynajmniej połowa okolicznych Vanyarów, nie tylko uczniów, usłyszało o jej umiejętnościach i zapragnęli się nauczyć.
Elindil więc trenowała z nimi intensywnie i to zajęcie bardzo jej odpowiadało. Najbardziej lubiła, kiedy późnym wieczorem wracała tak zmęczona, że zasypiała prawie natychmiast. Nie lubiła tylko niektórych snów. Zwłaszcza tych, w których śniła jej się Pani Gwiazd, patrząca na nią ze smutkiem, a potem ocierająca łzy z policzków. Budziła się wtedy znów roztrzęsiona i miała popsuty cały następny dzień. Unikała również okolic ogrodu Vardy starannie i oddalała się szybko, kiedy ktoś w jej obecności wspomniał o Valierze. Nie wiedziała, czy Vanyarki plotkują o niej, czy uznały, że była nikim więcej niż kolejną zabawką - i bardzo nie chciała tego wiedzieć. Amarie starannie ucinała wszelkie pytania i była wprost nieoceniona, kiedy omal nie uderzyła którejś z ich bardziej ciekawskich sąsiadek.
- Jeszcze raz usłyszę słowo na temat Elindil, wylecisz z tych schodów jak Melkor z Taniquetilu!!! - Elindil dosłyszała to zza otwartych drzwi pokoju i uśmiechnęła się, pierwszy raz od długiego czasu. Stanowczo, nie doceniała temperamentu Vanyi.



strony: [1] [2]
komentarz[3] |

Komentarze do "Valinor Panic cz.11"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Viol
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


>POLECAMY!


      Sonda
   Aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta.
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

      Top 10

      Statystyki
mieszkańcy online:

wędrowców: 0

      ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.025953 sek. pg: