..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia

 

 

 

 

 

 

 

KONWENTY

 >SZUKAJ


>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago


Valinor Panic!


Odcinek 12



Czas nauki Noldorów w Ogrodach Taniquetilu powoli dobiegał końca. Zarówno Aranwe, jak inni mistrzowie, byli zachwyceni gośćmi i po wielu jeszcze latach historycy Amanu opowiadali, że nigdy wcześniej ani później przyjaźń między Vanyarami, a Noldorami nie była tak silna.
Aule naradził się z Finwem i Aranwem i ustalili, że w podzięce za gościnność Vanyarów, za jakiś czas grupa uczniów z Ogrodów Taniquetilu odwiedzi Tirion i pozna bliżej świat Noldorów. Tymczasem zapowiedziano huczne pożegnanie gości, które było kolejnym przyjęciem, w iście vanyarskim stylu. Naturalnie, nie wszyscy byli tym zachwyceni.
- Nigdzie nie idę, dajcie mi wszyscy spokój!
- Ale Elindil, nie możesz... Aule będzie wszystkim dziękował na ceremonii, to byłoby obraźliwe gdybyś się nie stawiła. A Varda ma... - Amarie urwała zmieszana i zakryła sobie usta dłonią. Ale Elindil nie była zaskoczona.
- Tak wiem. Pożegnanie i przemówienie - odwróciła się do przyjaciółki plecami i ostentacyjnie wzruszyła ramionami. Amarie taktownie nie rzekła nic więcej.
Elindil wmawiała sobie, że to spotkanie z Vardą będzie jakby nic się między nimi nie wydarzyło, ale nie mogła powstrzymać szybszego bicia serca. Głupia tęsknota - skarciła się w myślach. Im bliżej było imprezy, tym trudniej znów jej było zasnąć, a Pani Gwiazd coraz częściej zajmowała jej sny.
-Żałuję, że tu przybyłam. Żałuję, że kiedykolwiek poznałam ją bliżej... - wyszeptała bezwiednie na głos, wpatrując się w sufit ich pokoju. Ku swemu zaskoczeniu poczuła dłoń Amarie na swojej. Vanyarka wysunęła się ze swojego łóżka i usiadła przy niej.
- A ja cieszę się, że tu jesteś...
Elindil nic jej na to nie odpowiedziała, ale jakoś szybciej udało się jej zasnąć.
Na przyjęciu istotnie stawili się prawie wszyscy Valarowie. Nie zabrakło też Pani Gwiazd. Varda, poważna i dostojna, powitała zgromadzonych i zaintonowała hymn ku czci Eru. Elindil słuchała pieśni i przed jej oczami stanęła jej audiencja z jej pierwszego dnia pobytu u Vanyarów. Zarumieniła się mimo woli i wtedy to poczuła. Znajome gorąco, podpowiadające jej, że jest obserwowana. Poszukała wzrokiem Vardy i gdy jej szare oczy odnalazły niebieskie, Valiera odwróciła się szybko, mówiąc coś do Ilmare. Elindil skierowała wzrok w inną stronę.
-Cały czas ją obserwujesz - Ilmare odezwała się półgłosem, siedząc u prawego boku Pani Gwiazd.
- Tak sądzisz? - Varda spojrzała na nią nieobecnym wzrokiem, ale nie odezwała się więcej. Ilmare wymieniła spojrzenia z Yawanną i uśmiechnęła się nieznacznie. Varda nie zwróciła na to uwagi. Ignorując rozmowy siedzących obok, przymrużyła oczy i przyglądała się bawiącym się elfom.
Skrajnie znudzona (przynajmniej pozornie), a tak naprawdę strasznie zła i smutna Elindil stała pod drzewem, starannie ignorując mówiącą do niej coś bez przerwy Amarie. Impreza pożegnalna wydawała się nie mieć końca. Rozejrzawszy się zobaczyła Feanora, wyraźnie już nietrzeźwego i otoczonego wianuszkiem rozchichotanych panienek. O zgrozo, szedł w ich stronę.
- O kogóż ja widzę, toż to Elindil - ten tekst w jego ustach brzmiał wyjątkowo obraźliwie.
Elfka odstawiła trzymany w dłoni puchar z winem, które wydało się jej nagle wyjątkowo kwaśne. Feanor opuścił wianuszek adoratorek i zaczął zbliżać się jeszcze bardziej jednocześnie z zapowiedzią kolejnego z nudnych, długich tańców. Na twarzy miał wyjątkowo paskudny uśmieszek.
- Zatańczysz ze mną?
Elindil spojrzała na niego i zmarszczyła nos, jakby poczuła wyjątkowo przykry zapach.
- Odczep. Się. - wycedziła na tyle głośno, że usłyszeli to wszyscy naokoło. Nikt nie zauważył, że za stołem Valarów Pani Gwiazd zmarszczyła brwi i powstała ze swego miejsca.
- Mnie odmawiasz?! - Feanor najwyraźniej nie zamierzał ustąpić. Złapał Elindil za ręce.
Powiało chłodem.
W ułamek sekundy potem oszołomieni widzowie zobaczyli zataczającego w powietrzu piękny łuk Feanora. Zapadła cisza, po czym rozległo się donośne "chrup". To Elindil, rozjuszona jak nigdy, dokończyła rzut w dość brutalny sposób.
- Tak. Tobie - wycedziła równie głośno, po czym odeszła, pozostawiając Feanora leżącego na ziemi.
- Co tu się stało? - nieoczekiwanie Varda znalazła się tuż obok leżącego elfa. Popatrzyła na wianuszek wystraszonych Vanyarek i plecy oddalającej się Elindil.
Vanyarki podskoczyły i odsunęły się, a Amarie ocknęła i zaczęła relacjonować Pani Gwiazd przebieg wydarzeń mocno zaaferowanym głosem. Amarie mówiła, a Varda patrzyła na Feanora coraz zimniejszym wzrokiem. Wyraźnie nieświadomy powagi sytuacji (i nietrzeźwy) Noldo usiłował się podnieść i udało mu się to na tyle, że jego oczy znalazły się na linii wzroku Vardy.
Ponownie zapadła cisza.
Oglądający tę scenę z bliska mieli wrażenie, że kropelka potu spływająca po jego nosie oderwała się i zamarzła w powietrzu.
- Powinniście. Lepiej. Pilnować. Uczniów - powiedziała Varda do przybyłego w pośpiechu Finwego, a otoczeniu wydało się, że widzą każde jej słowo w postaci kawałków lodu.
- Amarie, opowiedz panu Finwemu, co tu się stało - Valiera najwyraźniej nie miała ochoty niczego tłumaczyć mężczyźnie. Odwróciła się i poszła przed siebie, a nikt nie śmiał jej przeszkadzać.
*
- Na początku mnie tylko rozbawiła. Taka płomienna i inna od... zarówno Vanyarów jak i Noldorów. Kiedy to się zmieniło?
Przez myśli Vardy przesuwały się wizje ostatnich miesięcy. Miała dziwne wrażenie, jakby od pierwszego spotkania z Elindil upłynęło znacznie więcej czasu. Spojrzenie szarych oczu towarzyszyło jej od owego przyjęcia pożegnalnego i nie opuszczało. Valiera weszła do swej komnaty, a z niej przeszła na korytarz. Drzwi do pokoju Meliany były otwarte. Nie zbliżała się tam odkąd... Ale od tamtej pory nic już nie czuła. Świadomość tego spłynęła na nią niczym piorun. Weszła do środka i usiadła na łóżku. Została tam do rana. Tam też zastała ją Ilmare, która z kamienną twarzą przyszła jej zakomunikować:
- Noldorowie odjeżdżają. Ojciec tego... Feanora rozmawiał z Aulem... Po jego reakcji prawie chłopakowi współczuję...
Varda nie odezwała się ani słowem. Wstała i szybkim krokiem podeszła do drzwi. W ostatniej chwili zawahała się i obejrzała przez ramię.
- Dziękuję, Ilmare...
Zniknęła zanim ta zdążyła odpowiedzieć.

Elbereth.

komentarz[0] |

Komentarze do "Valinor Panic cz.12"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Viol
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


>POLECAMY!


      Sonda
   Aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta.
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

      Top 10

      Statystyki
mieszkańcy online:

wędrowców: 0

      ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.023403 sek. pg: